NVD jednak legalna

lipiec 27, 2006 at 2:37 pm (Van Dutch)

kiedy w maju br. do prasy przedostały się pierwsze doniesienia, że w holandii powstaje partia pedofili, duża część opinii publicznej potraktowała te informacje jako niesmaczny żart. jednak wydana kilka dni temu decyzja sądu w amsterdamie, legalizująca istnienie i działalność partii pokazała, że sytuacja ta z żartem nie ma nic wspólnego.

Wręcz przeciwnie  -  powstanie i działalność  partii dobroczynność, wolność i różnorodność (NVD) odbyło się na zasadzie i w granicach prawa-nvd chce dochodzić swoich racji w demokratyczny sposób, wykorzystując możliwości jakie daje konstytucja. a holenderska ustawa zasadnicza wyraźnie wskazuje, że partię polityczną może założyć każdy obywatel pod warunkiem respektowania obowiązujących przepisów.

toteż nvd nie domaga się wprost aby dorośli i dzieci mogli swobodnie uprawiać seks, postuluje “jedynie” o obniżenie granicy wieku z 16 do 12 lat, od którego można współżyć seksualnie. nvd proponuje też obniżenie wieku do lat 16, od którego można występować w filmach pornograficznych i uprawiać zawód prostytutki oraz pełne prawo do posiadania materiałów z dziecięcą pornografią.

zakazu działalności nvd, domagała się organizacja przeciw pedofilii soelaas. amsterdamski sąd odmówił jednak delegalizacji partii, uzasadniając swoją decyzję wolnością wypowiedzi i stowarzyszeń, gwarantowanymi w konstytucji królestwa.

ta wolność daje obywatelom prawo do domagania się, np. poprzez partię, zmian w konstytucji, ustawach czy polityce. dopóki jest to tylko postulowanie zmian w prawie, a nie jego łamanie, nie można zabronić partii działać”.

holenderskie wypadki zdecydowanie dodają argumentów przeciwnikom liberalnej demokracji. jednak w takich okolicznościach, trzeba przyznać im rację.

 

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

lipiec 19, 2006 at 7:42 pm (landscape after ducks [media&politics])

nie było ani fascynujące, ani jakby tego chciał kaczyński przełomowe. wygłoszone przez niego dzisiejsze expose wpisywało się w ramy wyznaczonego już stylu braci. dużo ogólnych założeń, agitujących haseł nad wizją i kondycją państwa, a mało konkretów co do programu rządu.

zaskakuje fakt braku precyzyjnego planu dotyczącego współpracy z niemcami oraz rosją, jako najbliższymi sąsiadami, a także strategicznie wciąż ważną w UE francją. zaskakuje tym bardziej, że właśnie po expose oczekuje się deklaracji w tej materii. na dodatek expose było świetną okazją, aby unormować i okiełznać jakoś bałagan zaistniały w polityce międzynarodowej na przestrzeni ostatnich miesięcy. w zamian za to mamy deklaracje o intensyfikacji współpracy z afryką, ameryką łacińską i azją. pomysł niewybredny, niemniej ujęcie go w expose zamiast konkretyzacji wschodniej i zachodniej linii polityki zagranicznej nie wróży przełamania impasu na tym gruncie.

SZ o expose premiera w tej kwestii konkluduje:

“własna partia kaczyńskich zapowiedziała harmonijne tony, ale premier raczej nie olśnił unii. zdecydowanie zaakcentował fakt, że polską politykę zagraniczną determinuje członkostwo z nato i sojusz z usa. w ten sposób przegapił szansę na zlikwidowanie napięcia w zagrożonych kryzysem stosunkach z ue i pozbycie się reputacji eurosceptyka”

katolicko-konserwatywne tendencje pozostają niezagrożone – w expose kaczyńskiego znalazło się miejsce dla wyznaczenia stosunków z kościołem (choć może raczej wyznaczenia parasola ochronnego nad tą instytucją) oraz kilka oględnych stwierdzeń co do polityki pro-rodzinnej, a raczej przypomnienia, że w erpe rodzina to związek kobiety i mężczyzny, a inne nie są i nie będą prawnie akceptowane.

niewątpliwie na uwagę zasługuje fakt umieszczenia w expose postulatów o zwiększenie, a właściwie prób poszukiwania środków na innowacje technologiczne i badania naukowe.

o lapsusach słownych nie warto już wspominać. były, są i będą. taki znaczek firmowy.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

mały koniec wielkiej gry

lipiec 15, 2006 at 9:15 am (landscape after ducks [media&politics])

o tym, że najstarszy polski teleturniej (na antenie od 1962 roku) wypada z ramówki, stanisława ryster, prowadząca wielką grę od ponad 30 lat, dowiedziała się z prasy.

zmiany w mediach publicznych nie są niczym nowym przy zawirowaniach na najwyższych szczeblach politycznych. wiadomo – każda nowa ekipa chce mieć wpływ na poczynania telewizji, jako tej instytucji, która kreuje opinię publiczną. wizerunek musi być więc cacy. i od tego są już odpowiedni ludzie.

po tygodniku moralnego niepokoju z wizji dwójki znika teraz wielka gra. o ile w przypadku tmn była to konsekwencja wynikająca zapewne z nieadekwatnej do teraźniejszości satyry politycznej, o tyle wielka gra znika, bo nie ma nadzwyczajnych wyników oglądalności (niewiele ponad 700 tys widzów), a eksperci (nieważne, że wybitni) nie są atrakcyjni medialnie, bo po prostu są z nich stare kapcie.

wielka gra spada z anteny, bo pomimo słów wildsteina, że oglądalność nie będzie jedynym kryterium obecności programów na antenie, nie ma przebojowej wizualnie oprawy. pomimo deklaracji, że w tv oczywiście jest miejsce na teleturnieje, jeśli coś ze sobą niosą. faktycznie, muzyczne duperele i pseudo show-y z podupadającymi postaciami z zaplecza rodzimej rozrywki mają w sobie więcej z wysokiej kultury niż erudycyjne wyścigi umysłu.

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

kaczyńscy jak magnum

lipiec 14, 2006 at 9:10 pm (landscape after ducks [media&politics])

rząd został zaprzysiężony i wydaje się, że w środowym głosowaniu nad votum zaufania nie będzie niespodzianek – nowy gabinet ma starych koalicjantów więc wszystko przebiegnie wedle scenariusza: expose premiera (oby tylko tym razem obyło się bez plagiatu) i formalność w postaci głosowania.

dzisiejsze zapowiedzi co do planów rządu, pozwalają snuć domysły nad zawartością expose. 3 miliony mieszkań, setki kilometrów nowych autostrad, walka z bezrobociem. czyli nic nowego. retoryka braci kaczyńskich ma to do siebie, że trąci ogólnikami, a każde publiczne sprecyzowanie konkretów wydaje się być dla nich traumą. to co niepokoi, to brak konceptu na sensowną politykę zagraniczną i dyplomację. ostatnia wizyta busha w niemczech, ma jasną wymowę – stabilny partner w tej części europy to dla usa oczywistość – za busha seniora był to wałęsa, clinton dogadywał się z havlem bush junior z kwaśniewskim. a kaczyńscy? ich brak skłonności do dyskursu i sensownej debaty zapewne nie pomoże. o ile ignorancję nawoływań opozycjii czy byłych ministrów o rychłą zmiane prowadzenia polityki zagranicznej mogą kaczyńscy tłumaczyć efemerycznością działań tych pierwszych ( a niech sobie krzyczą), o tyle całkowicie niezrozumiały jest brak reakcji na opinie takich osobistości jak zbigniew brzeziński.

siła kaczyńskich jest jak siła magnum . wałęsa dawno podkreślał, że kaczyńscy najpierw coś zburzą, dopiero potem zastanawiają się jak odbudować. ciekawe, kiedy zaczną burzyć konstytucję wprowadzając system prezydencko-kanclerski.

***

afera z tageszeitung przybiera kuriozalne rozmiary. może dlatego tak mnie rozbawiła okładka forum:

 

 

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz