mały koniec wielkiej gry
o tym, że najstarszy polski teleturniej (na antenie od 1962 roku) wypada z ramówki, stanisława ryster, prowadząca wielką grę od ponad 30 lat, dowiedziała się z prasy.
zmiany w mediach publicznych nie są niczym nowym przy zawirowaniach na najwyższych szczeblach politycznych. wiadomo – każda nowa ekipa chce mieć wpływ na poczynania telewizji, jako tej instytucji, która kreuje opinię publiczną. wizerunek musi być więc cacy. i od tego są już odpowiedni ludzie.
po tygodniku moralnego niepokoju z wizji dwójki znika teraz wielka gra. o ile w przypadku tmn była to konsekwencja wynikająca zapewne z nieadekwatnej do teraźniejszości satyry politycznej, o tyle wielka gra znika, bo nie ma nadzwyczajnych wyników oglądalności (niewiele ponad 700 tys widzów), a eksperci (nieważne, że wybitni) nie są atrakcyjni medialnie, bo po prostu są z nich stare kapcie.
wielka gra spada z anteny, bo pomimo słów wildsteina, że oglądalność nie będzie jedynym kryterium obecności programów na antenie, nie ma przebojowej wizualnie oprawy. pomimo deklaracji, że w tv oczywiście jest miejsce na teleturnieje, jeśli coś ze sobą niosą. faktycznie, muzyczne duperele i pseudo show-y z podupadającymi postaciami z zaplecza rodzimej rozrywki mają w sobie więcej z wysokiej kultury niż erudycyjne wyścigi umysłu.
Patryk powiedział
lipiec 16, 2006 @ 11:21 am
szkoda…wychowałem się na tym teleturnieju, a działania zarządu są niezrozumiałe.