wrzesień 8, 2006 at 3:35 am (rebel twins collective [art&design])


najlepszy prezent to taki, który kupiłeś sobie sam. dlatego od wczoraj mam ten plakat w pokoju. pogoda za oknem wcale nie jesienna, a mnie od kilku dni trzyma bardzo jesienny spleen. może stąd ta kabaretowa nagonka – z nadzieją kompensacji wrażeń kolejny raz pochłaniam strony o montparnasse i montmartre w czasach picassa crespelle’go, cynicznie zestawione z bohemą czasów totalitarnego zniewolenia. i całkiem nie z tej bajki, aczkolwiek wpisujące się w klimat, kawałki air leniwie ulatniające się z głośników.mieszanka wybuchowa dodatkowo podkręcana szczeniackim zapałem bojkotu wszystkich megastore, kiedy kolejny małomiasteczkowy lecz eteryczny antykwariat nie wytrzymał konkurencji i bezdusznych zasad wolnego rynku.

3 komentarzy

  1. jah powiedział

    zapał wcale nie szczeniacki, lecz zacny i wskazny ;)
    Ciekawe, czy air w ogóle koncertują?

  2. jotesz powiedział

    Właśnie wróciłem z Paryża, gdzie przez tydzień mieszkałem na Montparnassie, ale na Montmartre wdepnąłem, by wreszcie wdrapać się do Sacre Coeur i zajrzeć na Place Du Tertre. W Orsey pooglądałem trochę Lautrecka. W niedawno otwartej Oranżerii zdumiały mnie swym pięknem i ogromem (!) Nenufary Moneta.
    Teraz będę puszczał jazz paryski, czyli Richarda Galliano i gitarzystów djangopodobnych…

  3. popromienny powiedział

    —> jah
    pewnie koncertują, szkoda tylko, że nie u nas…jak tylko złapię oddech to poszukam dokładniejszych info o ewentualnych eventach z udziałem powietrznej kapeli ;)

    —> jotesz

    polecam keitha jarretta jeśli nie znasz. to co prawda nie jest jazz paryski, ale zapewniam, że dostarcza równie mocnych wrażeń muzycznych.

    pozdrawiam.

Napisz komentarz