listopad 28, 2006 at 11:58 pm (Van Dutch)

elekcyjny listopad zmierza ku końcowi. nie tylko u nas…fala wyborcza przetoczyła się też przez holandię. z tą różnicą, że tam w przyśpieszonym trybie wybierano nowy parlament. kiedy w czerwcu br. upadał drugi rząd balkenende, miejscowi sceptycy obwieszczali, że następnej szansy nie będzie, a CDA pierwszy raz od bardzo dawna spadnie do drugiej ligi.  oczywistym był też fakt, że po perturbacjach żelaznej rity[verdonk] z odebraniem obywatelstwa somalijskiej posłance hirsi ali, akcje VVD spadną, a sama verdonk może się pożegnać z marzeniami o zajęciu premierskiego fotela.

najbardziej krytyczne głosy dobiegały jednak z zagranicy. obawy, że do parlamentu wejdzie pierwsza w europie i na świecie legalna partia pedofilów okazały się bezzasadne, a zapowiedzi uzbierania 40 000 podpisów (na 17 mln holendrów) – horrendalną liczbą wyssaną z powietrza. NVD nie zdołała uzyskać minimum podparcia – wymaganych ustawowo 570 głosów by móc walczyć o mandaty. poza parlamentem znalazła się także  populistyczna lista pima fourtyn’a, nastawiona najbardziej antyimigracyjnie i homfobicznie. w ogóle temat imigracji w trakcie kampanii nie był tematem przewodnim ponieważ praktycznie wszystkie partie, w mniejszym lub większym stopniu wyrażają podobne poglądy, opowiadając się za zaostrzeniem przepisów dot. cudzoziemców.  żadnego znaczenia nie miały też sprawy europejskie, jak gdyby holendrzy nie pamiętali, że razem z francją wciągnęli unię w poważny kryzys polityczny, wetując projekt konstytucji dla starego kontynentu. okazali się przy tym bardziej pragmatyczni niż pretensjonalna europa w dążeniu do artykułowania własnych interesów.

listopadowe wybory nie obeszły się jednak bez precedensu – po raz pierwszy w historii parlamentaryzmu zachodnioeuropejskiego, dwa mandaty w stanach generalnych otrzymała partia na rzecz zwierząt (partij voor de dieren -PvdD). nie jest to typowa partia ekologiczna, ani tym bardziej zieloni – postulaty PvdD oscylują wokół szeroko posuniętej obrony praw zwierząt, włączając nowelizację konstytucji, m.in. o porawkę gwarantującą “prawo do życia bez bólu, stresu i strachu spowodowanego działaniami ludzi”.

summa summarum wybory wygrała stara-nowa CDA, chociaż już z mniejszą ilością mandatów niż trzy lata temu. trudne rozmowy koalicyjne balkenende będzie musiał stoczyć z przywódcami partii pracy (32 miejsca w parlamencie), skłaniającymi się bardziej w stronę opozycyjnego bloku z partią socjalistyczną (26 miejsc) i zielonymi niż koalicji chadeków z liberałami. a to i tak nie zapewni balkenende większości w 150 osobowych stanach generalnych. dlatego bardzo prawdopodobny wydaje się scenariusz rozmów ze skrajnie prawicową unią chrześcijańską, która to domaga się m.in zdelegalizowania eutanazji i homoseksualnych małżeństw).

w listopadowych wyborach holandia otrzymała od swoich wyborców zielone światło na stopniowe lecz radykalne zmiany – głosy, które zazwyczaj oddawane były na partie głównego nurtu, a więc partie  centrowe, tym razem trafiły do przedstawicieli skrajnych spolaryzowanych obozów. legitymacja takiego rozwiązania pokazuje jasno, że holendrzy chcą zadbać przede wszystkim o bezpieczeństwo socjalne i służbę zdrowia zagrożone obecnie przez globalizację i imigrację. to te dwa czynniki wyborcy wymienili jako przyczynę erozji tożsamości narodowej. jakkolwiek zaskakująco to brzmi- zlaicyzowane holenderskie społeczeństwo powoli zaczyna zdawać sobie sprawę z pułapek tego, co do tej pory było ich chlubą – tolerancji i libertariańskich rozwiązań systemowych.

4 komentarzy

  1. jah powiedział

    Holandia… trochę zazdroszczę jej tego libertariańskiego zepsucia ;)
    …no i te różnorakie partie. Dziwaczne, aczkolwiek wyraźnie pokazujące, ze polityka jest sposobem wyrażania opinii, organizowania i walczenia o swoje interesy, a nie tylko biadolenia jak to zwykle bywa u nas. Pozdrawiam :)

  2. popromienny powiedział

    jah, czy te malkontenctwo nie jest aby poniekąd napompowywane przez nas samych, media??

  3. jotesz powiedział

    W grudniu polityczne życie Polski opanowała seksafera, która pokazała, że w kraju naszym nie rządzą geje tylko chłopy z jajami, co “jeszcze mogą”, jak określiła z dumą żona jednego z tych chłopskich macio. Złamanabrona wprowadziła prawo pierwszej nocy i drugiego dnia! Moralność rządu sięgnęła dna…

  4. jah powiedział

    malkontenctwo jest dziedziczone ;) wyniesione z domu i wynoszone pod niebiosa podczas konsumowania przy rodzinnym stole niedzielnego rosolłu; podrasowane tęskotą za bajkowym światem rodem z telenoweli. Newsom nic do tego :) \

Napisz komentarz