od świąt
burżujsko i spontanicznie wylatuje zaraz do londynu. jak holidays to holidays. przynajmniej na wyspach nikt nie miewa poronionych pomysłów obwoływania jezusa królem kraju. z humoru absurdalnego zdecydowanie wolę Monty Python’a…
a wszystkikm, którzy z jakiś dziwnych przyczyn i niewyjaśnionych okoliczności zostają tutaj, życzę wesołych, a klasie politycznej chociaż odrobiny śniegu, mimo iż przydałby się lód na ostudzenie popędów do ustawowych bubli i tych nieco bardziej zwierzęcych
see you next year;)