od świąt
burżujsko i spontanicznie wylatuje zaraz do londynu. jak holidays to holidays. przynajmniej na wyspach nikt nie miewa poronionych pomysłów obwoływania jezusa królem kraju. z humoru absurdalnego zdecydowanie wolę Monty Python’a…
a wszystkikm, którzy z jakiś dziwnych przyczyn i niewyjaśnionych okoliczności zostają tutaj, życzę wesołych, a klasie politycznej chociaż odrobiny śniegu, mimo iż przydałby się lód na ostudzenie popędów do ustawowych bubli i tych nieco bardziej zwierzęcych
see you next year;)
jah powiedział
grudzień 25, 2006 @ 6:10 pm
wypij za nas lampę szampana.
popromienny powiedział
styczeń 2, 2007 @ 7:21 pm
jah,
toż to przecież oczywiste;)
londyn jak zwykle w formie, kusił i nęcił swymi urokami – bezczelnie i perwersyjnie. zobaczymy, czy bogowie równe bezczelnym i perwersyjnym uczynią cały ten rok.
jotesz powiedział
styczeń 10, 2007 @ 11:51 am
dosiego hepinjujera!