od świąt
burżujsko i spontanicznie wylatuje zaraz do londynu. jak holidays to holidays. przynajmniej na wyspach nikt nie miewa poronionych pomysłów obwoływania jezusa królem kraju. z humoru absurdalnego zdecydowanie wolę Monty Python’a…
a wszystkikm, którzy z jakiś dziwnych przyczyn i niewyjaśnionych okoliczności zostają tutaj, życzę wesołych, a klasie politycznej chociaż odrobiny śniegu, mimo iż przydałby się lód na ostudzenie popędów do ustawowych bubli i tych nieco bardziej zwierzęcych
see you next year;)
***
świadomość epoki to świadomość ludzi, którzy w tej epoce żyją. żyją, ale niekoniecznie ją tworzą. chociaż to twórcy przez swoje działania powinni wpływać na wzrost poziomu świadomości społeczeństwa. teoretycznie, bo w przeszłości ci, których świadomość znacznie prześcigała czas, w którym przyszło im żyć byli spychani na margines jako dziwacy, ekscentrycy i szaleńcy. dlatego właśnie markiza de sade za jego opowiastki i erotyczne fantazje umieszczono w zakładzie dla obłąkanych, a przecież czytanie “justyny” nikogo już dziś nie bulwersuje, a opisywane w niej praktyki są rzeczą powszechną i normalną dla większości szesnastolatków w pl. z czego zatem wynika, że obecnie jesteśmy bardziej niż nasi przodkowie świadomi czasów, w których żyjemy i możliwości jakie te czasy stwarzają, jeśli większości twórców w pl brakuje charyzmy, a decydentom politycznym wizjonerstwa? czy aby na pewno to nie błoga imaginacja, że wszędobylski kicz i plastikowa pop-kultura dają moc świadomości?
kiedyś wymieniano się wizytówkami, w porywach pośpiechu numerem telefonu. dzisiaj wymienia się linkami do blogów, a nie mieć własnego jest passe. jutro będziemy wymieniać się zmutowanymi genami i kombinacjami dna. pojutrze działkami na księżycu. tam pewno też będą bloggersi.
***
od października życie we wro. przede mną multum formalności z załatwianiem mety i ogólnie cała ta nieznośna zabawa w logistykę…a mnie męczy kwestia, czy zestawienie kiszonych ogórków z białym winem to profanacja ogórków czy wina
dygresyjność miasta
dlaczego kobiety pragną intelektualistów?
fuck.