elekcyjny listopad zmierza ku końcowi. nie tylko u nas…fala wyborcza przetoczyła się też przez holandię. z tą różnicą, że tam w przyśpieszonym trybie wybierano nowy parlament. kiedy w czerwcu br. upadał drugi rząd balkenende, miejscowi sceptycy obwieszczali, że następnej szansy nie będzie, a CDA pierwszy raz od bardzo dawna spadnie do drugiej ligi. oczywistym był też fakt, że po perturbacjach żelaznej rity[verdonk] z odebraniem obywatelstwa somalijskiej posłance hirsi ali, akcje VVD spadną, a sama verdonk może się pożegnać z marzeniami o zajęciu premierskiego fotela.
najbardziej krytyczne głosy dobiegały jednak z zagranicy. obawy, że do parlamentu wejdzie pierwsza w europie i na świecie legalna partia pedofilów okazały się bezzasadne, a zapowiedzi uzbierania 40 000 podpisów (na 17 mln holendrów) – horrendalną liczbą wyssaną z powietrza. NVD nie zdołała uzyskać minimum podparcia – wymaganych ustawowo 570 głosów by móc walczyć o mandaty. poza parlamentem znalazła się także populistyczna lista pima fourtyn’a, nastawiona najbardziej antyimigracyjnie i homfobicznie. w ogóle temat imigracji w trakcie kampanii nie był tematem przewodnim ponieważ praktycznie wszystkie partie, w mniejszym lub większym stopniu wyrażają podobne poglądy, opowiadając się za zaostrzeniem przepisów dot. cudzoziemców. żadnego znaczenia nie miały też sprawy europejskie, jak gdyby holendrzy nie pamiętali, że razem z francją wciągnęli unię w poważny kryzys polityczny, wetując projekt konstytucji dla starego kontynentu. okazali się przy tym bardziej pragmatyczni niż pretensjonalna europa w dążeniu do artykułowania własnych interesów.
listopadowe wybory nie obeszły się jednak bez precedensu – po raz pierwszy w historii parlamentaryzmu zachodnioeuropejskiego, dwa mandaty w stanach generalnych otrzymała partia na rzecz zwierząt (partij voor de dieren -PvdD). nie jest to typowa partia ekologiczna, ani tym bardziej zieloni – postulaty PvdD oscylują wokół szeroko posuniętej obrony praw zwierząt, włączając nowelizację konstytucji, m.in. o porawkę gwarantującą “prawo do życia bez bólu, stresu i strachu spowodowanego działaniami ludzi”.
summa summarum wybory wygrała stara-nowa CDA, chociaż już z mniejszą ilością mandatów niż trzy lata temu. trudne rozmowy koalicyjne balkenende będzie musiał stoczyć z przywódcami partii pracy (32 miejsca w parlamencie), skłaniającymi się bardziej w stronę opozycyjnego bloku z partią socjalistyczną (26 miejsc) i zielonymi niż koalicji chadeków z liberałami. a to i tak nie zapewni balkenende większości w 150 osobowych stanach generalnych. dlatego bardzo prawdopodobny wydaje się scenariusz rozmów ze skrajnie prawicową unią chrześcijańską, która to domaga się m.in zdelegalizowania eutanazji i homoseksualnych małżeństw).
w listopadowych wyborach holandia otrzymała od swoich wyborców zielone światło na stopniowe lecz radykalne zmiany – głosy, które zazwyczaj oddawane były na partie głównego nurtu, a więc partie centrowe, tym razem trafiły do przedstawicieli skrajnych spolaryzowanych obozów. legitymacja takiego rozwiązania pokazuje jasno, że holendrzy chcą zadbać przede wszystkim o bezpieczeństwo socjalne i służbę zdrowia zagrożone obecnie przez globalizację i imigrację. to te dwa czynniki wyborcy wymienili jako przyczynę erozji tożsamości narodowej. jakkolwiek zaskakująco to brzmi- zlaicyzowane holenderskie społeczeństwo powoli zaczyna zdawać sobie sprawę z pułapek tego, co do tej pory było ich chlubą – tolerancji i libertariańskich rozwiązań systemowych.
NVD jednak legalna
kiedy w maju br. do prasy przedostały się pierwsze doniesienia, że w holandii powstaje partia pedofili, duża część opinii publicznej potraktowała te informacje jako niesmaczny żart. jednak wydana kilka dni temu decyzja sądu w amsterdamie, legalizująca istnienie i działalność partii pokazała, że sytuacja ta z żartem nie ma nic wspólnego.
Wręcz przeciwnie - powstanie i działalność partii dobroczynność, wolność i różnorodność (NVD) odbyło się na zasadzie i w granicach prawa-nvd chce dochodzić swoich racji w demokratyczny sposób, wykorzystując możliwości jakie daje konstytucja. a holenderska ustawa zasadnicza wyraźnie wskazuje, że partię polityczną może założyć każdy obywatel pod warunkiem respektowania obowiązujących przepisów.
toteż nvd nie domaga się wprost aby dorośli i dzieci mogli swobodnie uprawiać seks, postuluje “jedynie” o obniżenie granicy wieku z 16 do 12 lat, od którego można współżyć seksualnie. nvd proponuje też obniżenie wieku do lat 16, od którego można występować w filmach pornograficznych i uprawiać zawód prostytutki oraz pełne prawo do posiadania materiałów z dziecięcą pornografią.
zakazu działalności nvd, domagała się organizacja przeciw pedofilii soelaas. amsterdamski sąd odmówił jednak delegalizacji partii, uzasadniając swoją decyzję wolnością wypowiedzi i stowarzyszeń, gwarantowanymi w konstytucji królestwa.
“ta wolność daje obywatelom prawo do domagania się, np. poprzez partię, zmian w konstytucji, ustawach czy polityce. dopóki jest to tylko postulowanie zmian w prawie, a nie jego łamanie, nie można zabronić partii działać”.
holenderskie wypadki zdecydowanie dodają argumentów przeciwnikom liberalnej demokracji. jednak w takich okolicznościach, trzeba przyznać im rację.